|Prace  |Książki  |Nowości   | O Artyście 
 
Spaced Out 

Podczas moich trzech dotychczasowych wypraw do afryki, zrobiłem setki zdjęć. Do cyklu zatytułowanego Spaced Out wybrałem 50 spośród tych, które wykonałem w 1992 i 1993, gdy odwiedziłem kilka krajów wschodniej Afryki: Kenię, Tanzanię, Ugandę, Malawi, Zimbabwe, Zambię i Mozambik. Fotografie te były prezentowane na wystawie w Austriackim Biurze Regionalnym w Kampali w Ugandzie w roku 1994.

Podczas tej podróży używałem analogowego aparatu Olympus XA, który okazał się idealny do tego typu zadań. To bardzo mały aparat, który łatwo mieści się w kieszeni i którego mogłem używać nawet w najtrudniejszych i najbardziej niespodziewanych sytuacjach. A przed wszystkim mogłem nim fotografować bez zwracania na siebie zbytecznej uwagi.
Podróżowałem bardzo tanio i byłem w stanie dotrzeć nawet w bardzo odległe i rzadko odwiedzane miejsca, na przykład na wyspę Chizumulu w Malawi, gdzie dzieci uciekały z krzykiem do mamy na widok Mzungu - czyli białego. Podróżowałem piechotą, autobusami, pociągami, łodziami, albo autostopem. Spotkałem wielu niezwykłych ludzi, którzy nieraz zaskakwiali mnie swoim oryginalnym podejściem do życia.
Jak ktoś powiedział mi pewnego razu, kiedy jechaliśmy razem na przyczepie przeładowanego pick-upa, w Afryce raczej ignoruje się pojęcie czasu. W powietrzu nieustannie wisi wrażenie, że “system” upadł już dawno: czy chodzi o rozkład jazdy autobusów, czy naprawę samochodu, czy też zwyczajne zakupy. Ale właściwie tak naprawdę wszystko jakoś działa, chociaż trudno pojąć jakim cudem. To uczucie było często zabawne, ale nieraz także frustrujące. Nieraz miałem wrażenie, że nie ma tam żadnych reguł, że chaos i przypadkowość stały się po prostu częścią normalności. Afryka była w moim odczuciu idealną mieszanką absurdu i zdrowego rozsądku, z dodatkową zaletą piękna i rozległych przestrzeni.
W moich fotografiach skupiłem się na sytuacjach i miejscach, które wydawały mi się w jakis sposób przepełnione nostalgią, a takich nie brakowało we wschodniej Afryce.